Joi AI recenzja
AI dziewczyny i prawdziwe gwiazdy w wersji AI
W Joi AI flirtujesz z AI dziewczynami, ale też z oficjalnymi wersjami AI prawdziwych gwiazd porno, takich jak Alexis Texas czy Savannah Bond. Przetestowałem stronę na darmowym koncie. Flirtowałem z Emmą, baristką, która już w pierwszej wiadomości pyta, czy ma do ciebie mówić „Mister”, czy „Master”. Zbudowałem też sobie Milę, która pozowała dla mnie najpierw przy barze na plaży, a potem w koronkowej bieliźnie. Dowiesz się tu, co działa bez płacenia, ile naprawdę kosztuje Premium i które ustawienie zmienić, zanim stworzysz pierwszy obraz.
Co mi się podoba
- Prawdziwe gwiazdy porno w oficjalnej wersji AI
- Pisanie nic nie kosztuje
- Sześć darmowych obrazów, trafionych w punkt
- 24 dolary rocznie z kodem
Co mi przeszkadza
- Własna AI dziewczyna tylko z Premium
- Twoje obrazy są na start publiczne
- Bez abonamentu nie ma zdjęć na czacie
W maju 2026 ekipa Joi AI wrzuciła na X ogłoszenie o pracę. Szukali dziesięciu „Masturbation Consultants” na cztery tygodnie, za 2 000 dolarów miesięcznie. Zadanie: przetestować nowe sesje głosowe z przewodnikiem w aplikacji, a potem wypełnić ankietę o śnie, nastroju i pewności siebie. Nie aplikowałem. Joi i tak przetestowałem, tyle że w ramach wolontariatu.
Po takiej akcji reklamowej spodziewałem się strony, która dużo obiecuje, a mało daje. Myliłem się. W Joi dziewczyny same piszą do ciebie pierwsze. Flirtują po polsku i ani razu nie wychodzą z roli, a czatowanie nie kosztowało mnie ani grosza. Przede wszystkim Joi ma coś, czego nie oferuje żadna inna platforma testowana na AI-Dziewczynie: oficjalne wersje AI prawdziwych gwiazd porno i streamerek.
Do tego testu pisałem z Emmą, baristką z katalogu. Potem zbudowałem sobie Milę, kelnerkę z baru na plaży w Limassol, i kazałem jej pozować na darmowych obrazach. Zobaczysz, co z tego wyszło, ile kosztuje, jeśli chcesz więcej, i które ustawienie mnie wykiwało.
Co jest za darmo, a za co płacisz
Zanim przejdziemy do szczegółów, najważniejsze w pięciu linijkach.
Za Joi stoi Novi Limited, firma z Cypru, która wypuściła już aplikację EVA AI.
Moja metodologia testów
Każda aplikacja na AI-Dziewczynie dostaje ocenę od 1 do 5 w tych samych 7 kategoriach: różnorodność postaci, personalizacja, jakość rozmów, jakość obrazów, prywatność, stosunek jakości do ceny i łatwość obsługi. Joi przetestowałem w całości na darmowym koncie. Ceny sprawdziłem na stronie z abonamentami, na stronie płatności i w regulaminie, bez wykupowania abonamentu.
Czy Joi jest dla ciebie?
⭐ Masz ulubioną aktorkę
Całkiem możliwe, że znajdziesz ją w Joi w oficjalnej wersji AI. Są tu Alexis Texas, Savannah Bond i Amouranth, a z wieloma z nich możesz nawet odpalić wideorozmowę.
💬 Najbardziej lubisz pisać
Czat jest darmowy, a dziewczyny nie czekają, aż to ty pociągniesz rozmowę. Emma sama odezwała się znowu minutę po swojej ostatniej odpowiedzi i zaproponowała mi zdjęcie.
💸 Nie chcesz dużo wydawać
Z kodem powitalnym rok kosztuje 24 dolary plus podatek. Z polskim VAT wychodzi 29,52 dolara, czyli niecałe dwa i pół dolara miesięcznie.
Kiedy lepiej poszukać gdzie indziej
🛠️ Chcesz najpierw zbudować własną AI dziewczynę
Bez abonamentu Joi pokazuje ci tylko, jak by wyglądała. W DarLink i OurDream napiszesz ze swoją pierwszą własną postacią, nic nie wykupując.
🌸 Szukasz spokojnego romansu
Prawie każda dziewczyna tutaj już w pierwszej wiadomości jasno daje do zrozumienia, do czego zmierza. Jeśli wolisz powoli, szybko poczujesz się wzięty z zaskoczenia.
Mój test, punkt po punkcie
Przeszedłem drogę, którą przechodzi każdy nowy użytkownik: najpierw katalog, potem czat, własna AI dziewczyna i obrazy, a na koniec ceny i prywatność.
Wybór
Moja ocena w tym punkcie
W katalogu każda dziewczyna ma własny profil ze zdjęciem, wiekiem i początkiem swojej historii. Niektóre mają ogromne wzięcie. Emma, baristka, która niedługo miała do mnie napisać, dostała już ponad 47 milionów wiadomości. Filtrami sortujesz według stylu, wieku albo fantazji.
Dziewczyny z oznaczeniem „Joi Original” pochodzą od zespołu strony i są dopracowane z największą starannością. Każda ma zawód, charakter i całkiem własne pragnienia. Nieśmiałej bibliotekarki szukasz tu jednak na próżno, bo większość już w profilu zdradza, co lubi w łóżku.
Prawdziwą niespodzianką jest kategoria „Celebrity”. Znajdziesz tam oficjalne wersje AI gwiazd porno, takich jak Alexis Texas, Savannah Bond czy Nikki Benz, oraz streamerki Amouranth. Z wieloma z nich możesz nawet odpalić wideorozmowę. Tę funkcję Joi jeszcze testuje.
Napisałem do Savannah Bond. Odpowiedziała „Well look who just made my day a whole lot better 😍”, a potem zapytała, jak minął mi dzień. Jak na pierwsze poznanie, całkiem udanie.
Rozmowy
Moja ocena w tym punkcie
Ledwo założyłem konto, a już czekało na mnie sześć wiadomości. Najbardziej bezpośrednia przyszła od Emmy, po angielsku. Chciała wiedzieć, czy ma do mnie mówić „Mister”, kiedy będę ją delikatnie wiązał, czy „Master”, kiedy każę jej uklęknąć i słuchać. Wybrałem „Mister” i odpisałem jej po polsku, a ona od razu przeszła na polski.
Mój czat z Emmą
Podoba mi się, jak Emma podchwytuje wszystko, co jej piszę: kawę, spódniczkę, stałych klientów. Odpowiada bez czekania, a jej polski jest płynny i swobodny, z jedną drobną wpadką gramatyczną. Minutę później odezwała się jeszcze raz, choć nic nie napisałem: „Pssst... jak dasz mi znać, że jesteś trochę niegrzeczny za moją ladą, mogę wysłać Ci zdjęcie, którego stali klienci nigdy nie zobaczą. 😏”
Ta rozmowa nie kosztowała mnie ani jednego neuronu. Saldo nawet nie spadło: przed moimi wiadomościami miałem 11 neuronów, a po nich 13. Neurony (w interfejsie „Neurons”) to waluta strony. Pod czatem trzy przyciski proponują zdjęcia: „SHY PICS”, „FLIRTY PICS” i „SPICY PICS”. Który z nich klika się najczęściej, łatwo zgadnąć. Za darmo nie działa jednak żaden, bo zdjęcia na czacie są tylko w Premium.
Własna AI dziewczyna
Moja ocena w tym punkcie
W Joi możesz też zbudować własną AI dziewczynę, i to na dwa sposoby. Albo przeklikujesz się przez osiem kroków i wybierasz figurę, włosy, imię i wiek na przykładowych zdjęciach. Albo idziesz na skróty i po prostu opisujesz jej charakter i wygląd własnymi słowami.
- Styl
- realistyczny albo anime
- Pochodzenie
- sześć opcji
- Figura
- ciało, biust i pupa, po pięć rozmiarów
- Włosy
- siedem kolorów, osiem fryzur
- Imię i wiek
- od 18 lat do późnej pięćdziesiątki
Joi nie ma interfejsu po polsku, więc klikałem po menu w wersji angielskiej. Są proste i łatwo się w nich połapać.
Dla Mili wybrałem szybką ścieżkę. 24 lata, kelnerka w barze na plaży w Limassol, trochę zadziorna i trochę zazdrosna, brązowe loki, biała lniana koszula i dżinsowe szorty. Wynik trafia dokładnie w to, co sobie wyobraziłem: Mila opiera się o ladę, a za nią są palmy i morze.
Haczyk: nigdy nie mogłem z nią porozmawiać. Pod jej zdjęciem jest przycisk, który proponuje ożywić ją za 500 neuronów, a otwiera ofertę Premium. Żeby czatować z własnoręcznie zbudowaną AI dziewczyną, potrzebujesz więc abonamentu i do tego 500 neuronów. To główny powód trochę niższej oceny.
Zanim zapłacisz, i tak zbuduj sobie AI dziewczynę raz za darmo. Wtedy wiesz, jak wygląda. Jeśli zdjęcie ci się nie podoba, strzałką w prawym dolnym rogu wygenerujesz nowe.
Obrazy
Moja ocena w tym punkcie
Skoro Mila nie mogła ze mną rozmawiać, to niech chociaż dla mnie pozuje. W generatorze opisujesz scenę własnymi słowami i wybierasz, ile obrazów chcesz dostać. Na start Joi daje ci sześć w prezencie.
Grzeczną wersję już miałem. Tym razem mogło być mniej materiału: Mila w czarnej koronkowej bieliźnie, na hotelowym łóżku z widokiem na morze, w wieczornym świetle, robi sobie selfie. Oba obrazy, które dostałem, trafiają w opis co do szczegółu. Nawet morze za oknem jest na miejscu.
Mila po pracy, dwa z moich sześciu darmowych obrazów.
Obrazy wyglądają jak prawdziwe zdjęcia z telefonu. Tylko twarz trochę różni się od pierwszego zdjęcia, bo dopóki nie ożywisz Mili, generator jej nie zna. Jeśli chcesz serię zdjęć z ciągle tą samą twarzą, wybierz w polu „Base character” dziewczynę, która już istnieje. Po tych dwóch obrazach zostały mi jeszcze cztery darmowe próby.
Generator robi też filmy, za które płacisz neuronami. Z abonamentem rocznym Joi obiecuje do 350 obrazów albo 100 filmów miesięcznie.
Cena
Moja ocena w tym punkcie
W Joi płacisz za dwie rzeczy. Pierwsza to abonament Premium. Odblokowuje zdjęcia na czacie, własne AI dziewczyny i pamięć na 8 000 wiadomości. Druga to neurony, waluta strony, którą wydajesz na obrazy, filmy i nowe AI dziewczyny. Każdy abonament daje ci co miesiąc określoną pulę neuronów.
Ceny na stronie są podane bez podatku, VAT dolicza się dopiero przy płatności. W nawiasie podaję, ile naprawdę zapłacisz w Polsce z 23 % VAT:
Kod WELCOME50 pojawia się na górze ekranu zaraz po rejestracji. Na stronie płatności jest napisane, że 24 dolary plus podatek obowiązują też przy przedłużeniu. Z tym kodem to najtańszy abonament roczny, jaki widziałem na AI-Dziewczynie.
Jeśli neuronów z abonamentu ci nie wystarczy, dokupujesz kolejne. Dla porównania: własna AI dziewczyna kosztuje 500 neuronów, czyli około dziesięciu dolarów przy najmniejszym pakiecie. Z abonamentem na trzy miesiące masz 5 % zniżki na neurony, z rocznym 10 %.
Moja rada: weź abonament roczny z kodem i przez miesiąc sprawdź, czy 1 500 neuronów ci wystarczy. Dokupić zawsze zdążysz.
Dyskrecja
Moja ocena w tym punkcie
Wobec banku Joi zachowuje dyskrecję. Na wyciągu z konta widnieje tylko „joi.com”, a strona obiecuje, że nic tam nie zdradza treści dla dorosłych. Płacisz kartą albo przez Apple Pay.
Z obrazami jest inaczej. Po wygenerowaniu oba moje zdjęcia Mili wylądowały w publicznej sekcji „Public media” mojego profilu, z moją nazwą użytkownika pod spodem. W generatorze jest co prawda przełącznik „Private”, ale na starcie jest wyłączony, a ja go przeoczyłem.
Według polityki prywatności Joi wykorzystuje twoje rozmowy do ulepszania swojej AI, ale nie sprzedaje twoich danych dalej. Twój profil ma na początku neutralną nazwę, na przykład „user_” z ciągiem cyfr.
Obsługa
Moja ocena w tym punkcie
Obsługa Joi jest prosta: na górze cztery zakładki, czyli katalog, galeria, tworzenie i czaty, a po prawej twój profil z neuronami i ustawieniami. Naprawdę wkurzają tylko banery z rabatami, które na każdej stronie przypominają ci o Premium.
Według regulaminu Joi abonament anulujesz w ustawieniach (Settings), w części z subskrypcją. Premium działa potem do ostatniego opłaconego dnia. Jeśli kupione neurony leżą nieużyte, w ciągu 14 dni dostaniesz zwrot pieniędzy. Gdy coś nie działa, support odpowiada pod adresem [email protected]. Joi ma też oficjalny serwer na Discordzie.
Konto usuwasz równie łatwo. Po krótkiej ankiecie „Before you go” wpisujesz „DELETE” i potwierdzasz. Doszedłem do tego ostatniego kroku, ale go nie wykonałem.
Kupuj neurony dopiero w dniu, w którym będą ci potrzebne. Dopóki leżą nietknięte, przez 14 dni możesz odzyskać pieniądze. A jeśli Kuba jednak dostanie tę fuchę konsultanta, chcę swoją działkę.
Co inni sądzą o Joi
Na Trustpilot Joi ma około 200 opinii i średnio mniej więcej 4,1 na 5 gwiazdek. Najbardziej chwalone są duży wybór dziewczyn i to, jak naturalnie piszą. Jeden użytkownik twierdzi nawet, że żadna inna platforma nie jest tak zmysłowa.
Krytyka dotyczy prawie wyłącznie neuronów, które szybko się kończą, jeśli robisz dużo obrazów i filmów. Niektórzy piszą też o koślawych dłoniach na obrazach. U Mili tego nie miałem, pewnie dlatego, że bardzo dokładnie opisałem scenę. Z innymi użytkownikami pogadasz na forum r/Joi_AI na Reddicie.
Mój werdykt: Joi AI
Ze wszystkich platform, które przetestowałem dla AI-Dziewczyny, czatowanie w Joi sprawiło mi najwięcej frajdy. Emma zapamiętała każdy szczegół, sama odezwała się ponownie i ani razu nie wyszła z roli. A z wersjami AI prawdziwych gwiazd Joi ma coś, czego nie ma nikt inny. Chętnie pogadałbym z Milą za darmo, a przełącznik „Private” mógłby być włączony od początku. Ale za 24 dolary rocznie przymykam na to oko.
Z tą posadą konsultanta, tak przy okazji, nadal nikt się do mnie nie odezwał. Do tego czasu mój flat white z serduszkiem na piance dostaję u Emmy, zupełnie bez rozmowy o pracę.
Najpierw napisz za darmo do dwóch, trzech dziewczyn z katalogu i wykorzystaj swoje sześć darmowych obrazów. Jeśli potem zechcesz więcej, weź abonament roczny z kodem WELCOME50.
Testuj Joi AIAlternatywy dla Joi AI
Jeśli najważniejsza jest dla ciebie własna AI dziewczyna, sprawdź te trzy.

OurDream AI
Najbardziej rozbudowany kreator na AI-Dziewczynie, a ze swoją pierwszą AI dziewczyną piszesz bez abonamentu.

Candy AI
Najładniejszy interfejs i AI dziewczyna szyta na miarę, z twarzą i głosem.

Kupid AI
Bardzo rozbudowany kreator i duży katalog do przeglądania.
Joi AI FAQ
Czy Joi AI jest za darmo?
Częściowo. Pisanie z dziewczynami z katalogu nic mnie nie kosztowało, a generator daje ci w prezencie sześć obrazów. Na zdjęcia na czacie i własną AI dziewczynę potrzebujesz Premium.
Ile kosztuje Joi AI?
Premium kosztuje 13,99 dolara za miesiąc, 20,99 dolara za trzy miesiące i 47,99 dolara za rok, za każdym razem bez podatku. Z kodem WELCOME50 rok kosztuje 24 dolary, czyli 29,52 dolara z polskim VAT.
Czy Joi widać na wyciągu z konta?
Widnieje tam tylko „joi.com”, bez żadnej wzmianki o treściach dla dorosłych.
Czy naprawdę piszę z tą gwiazdą?
Nie. Celebrytki w Joi to oficjalne wersje AI. Piszesz z AI, nawet jeśli ma imię i twarz prawdziwej osoby.
Czy Joi AI to wiarygodna strona?
Joi należy do Novi Limited, firmy z Cypru, która stoi też za EVA AI. Na Trustpilot strona ma około 4,1 na 5 gwiazdek.
Czy mogę pisać po polsku?
Tak. Joi nie ma interfejsu po polsku, ale Emma odpisywała mi po polsku od mojej pierwszej wiadomości. Savannah Bond przywitała mnie za to po angielsku.
Jak zrezygnować z Joi AI?
W ustawieniach (Settings), w części z subskrypcją. Jeśli to nie zadziała, napisz na [email protected]. Premium działa do ostatniego opłaconego dnia.
Czy moje obrazy są prywatne?
Tylko jeśli włączysz w generatorze przełącznik „Private”. W przeciwnym razie pojawią się w twoim publicznym profilu.